Sieć sklepów Partner AGD RTV w kampanii reklamowej użyła określenia "zajebista wyprzedaż", co zostało uznane przez prokuraturę jedynie za wykroczenie, a nie przestępstwo. Pikanterii dodaje fakt, że jeden z 17 bilbordów został usytuowany nieopodal boiska szkoły we Włodawie. Śmieszny jest fakt argumentowania przez prezesa centrum handlowego Nexa, które zarządza tamtejszym bilbordem "słowo "zajebisty" zostało użyte zgodnie z prawem, gdyż jest powszechnie używane przez młodzież, do której reklama AGD jest kierowana".
Za użycie nieprzyzwoitych słów grozi kara grzywny 1500zł. O tym czy słowo było nie na miejscu zdecyduje sąd. Kara 1500 zł dla tak dużej sieci sklepów jest niczym przysłowiowe "ziarnko na pustyni", ale nie to jest istotne w całej sprawie. Należy zadać sobie pytanie do czego będą sięgać w przyszłości firmy z branży AGD RTV, aby zwabić swoich potencjalnych klientów?.
Czy aby reklamować swoje artykuły należy uciekać się do tak niechlubnie artystycznych reklam? Słownictwo języka polskiego jest przecież bardzo bogate i urozmaicone, czyżby specjaliści od marketingu nie pobierali lekcji polskiego? Na koniec narzuca się ostatnie pytanie czy firma na tej reklamie więcej zarobiła czy też straciła? Ale na to pytanie nie poznamy odpowiedzi.


